Manifest

Dla niezależnego obiektu.

Tribii to nie tylko firma, to także sprawa. Nasz manifest streszcza nasze podstawowe wartości. To nie PR, to ujęcie w słowa naszej codziennej pasji i długofalowych celów.

Manifest Tribii

Zza recepcji.

Pracowaliśmy na nocnej zmianie. Patrzyliśmy, jak gość podaje wydrukowaną rezerwację z platformy, której nigdy nie poznaliśmy, a nasze powitanie opłacone było prowizją. Siedzieliśmy z hotelarzami nad fakturami, widząc, jak wzdrygają się za każdym razem, gdy pojawiała się kolejna pozycja od OTA. Widzieliśmy, jak ta branża wygląda zza kontuaru, i wiemy, ile to kosztuje. To stąd zrodziło się Tribii. Nie z sali konferencyjnej. Nie z prezentacji dla inwestorów. Zza recepcji, późno we wtorek, gdy ostatni gość poszedł już na górę.

Zza recepcji.
↳ zdjęcie · przeglądanie rachunków, późno
Manifest Tribii

Lokalny obiekt jest sensem tego wszystkiego.

Śniadanie, które smakuje jak miejsce, do którego przyleciałeś. Bar trzy ulice dalej, do którego żadna lista by Cię nie wysłała. Właściciel, który wie, która plaża jest zwrócona na wschód w marcu. Nic z tego nie przekłada się dobrze na broszurę. Nic z tego nie przetrwa korporacyjnego podręcznika. To różnica między pobytem gdzieś a zwykłym spaniem, i żyje to niemal wyłącznie w małych, niezależnych hotelach, pensjonatach, hostelach i kwaterach B&B prowadzonych przez ludzi, którzy naprawdę mieszkają w mieście. Uważamy, że takie miejsca powinny być otwarte i pełne także za dziesięć lat, z tą samą rodziną w drzwiach i tym samym charakterem w środku. Tribii istnieje, by się o to zatroszczyć.

Lokalny obiekt jest sensem tego wszystkiego.
↳ zdjęcie · hotel tylko tutaj
Manifest Tribii

Narzędzia nigdy do nich nie trafiły.

Duże sieci dostały oprogramowanie pierwsze. Potem sieci ze średniego segmentu. Potem ekskluzywne grupy butikowe z trzema czy czterema obiektami. Zanim branża dotarła do rodzinnego sześciopokojowego pensjonatu, oferta sprowadzała się do planu na zachętę, prowizji od rezerwacji doliczanej do prowizji OTA albo pięciocyfrowego rocznego kontraktu na system, którego wdrożenie zajmowało sześć miesięcy. Większość małych hotelarzy kończyła, prowadząc obiekt na skrzynce e-mail, formularzu rezerwacji w PDF, a resztę pracy trzymając w głowie. Technologia istniała. Po prostu nigdy nie była skierowana do nich. Więc zbudowaliśmy wersję, która była.

Narzędzia nigdy do nich nie trafiły.
↳ zdjęcie · przed ekranem
Manifest Tribii

Za darmo, i to nie bez powodu.

Sześciopokojowy pensjonat nie udźwignie cen oprogramowania klasy korporacyjnej. Nie powinien też oddawać 30% każdej rezerwacji platformie, która przejmuje gościa zaraz po wymeldowaniu. Więc zbudowaliśmy inną opcję. Silnik rezerwacji, strona, osadzany widżet, zasoby, płatności, zarządzanie gośćmi, raporty: za darmo, do dwudziestu pięciu pokoi, na zawsze. To nie wersja próbna. Nie zachęta. Prawdziwy produkt, na tym samym ekranie, na którym pracuje hotel sieciowy, oddany, bo większość małych obiektów inaczej nie mogłaby go mieć. Zarabiamy na mniejszości obiektów, które wyrastają poza darmowy plan i decydują się dopłacić za więcej. Darmowy plan to nie koszt, który tolerujemy. To powód, dla którego istniejemy.

Za darmo, i to nie bez powodu.
↳ zdjęcie · co zostaje w kasie
Manifest Tribii

Stworzone, by być po Twojej stronie.

Żadnej prowizji od jakiejkolwiek rezerwacji bezpośredniej, teraz ani nigdy. Stała opłata miesięczna, gdy wyrośniesz z darmowego planu, więc zawsze wiesz, ile jesteś winien na koniec miesiąca. Twoi goście należą do Ciebie: ich e-mail, ich numer telefonu, ich historia rezerwacji, na Twoim koncie, nie na naszym. Jeśli zrezygnujesz, wracasz do darmowego planu i zachowujesz wszystko, co zbudowałeś. Jesteśmy małym zespołem byłych pracowników hotelarstwa, budującym dla hotelarzy, którzy wciąż chcą, by ich rezerwacje należały do nich. Będziemy o to dbać dalej: kolejną funkcją, kolejną poprawką i kolejną rozmową.

Stworzone, by być po Twojej stronie.
↳ zdjęcie · wciąż robią to sami